„No co?!!!”

Centrum Warszawy, 17.00

Właśnie wyszłam ze sklepu i przez przejście dla pieszych zmierzałam na przystanek tramwajowy. Z lewej i prawej otaczali mnie tłumnie przechodnie. Standardowe zadanie na pasach to mijając osoby idące z przeciwka, dotrzeć do celu. Nagle zauważyłam, że mężczyzna zbliżający się do mnie staje i zamiast przejść obok mojego „sąsiada” pręży pierś i cedzi przez zęby „No co?!!!” Ten zatrzymuje się wyraźnie zaskoczony „Czyś Pan zgłupiał?”. Jednak Pan „No co” gestem głowy i postawą ciała daje znak, że go nie przepuści. Powtarza „No co?!!!”. Dwaj mężczyźni stoją na wprost siebie na pasach. Rozpoczyna się pyskówka…

Zwykle nie widuję takich zachowań u trzeźwych, obcych sobie ludzi. Zwykle zrobienie dodatkowego kroku w lewo albo w prawo nie jest wyzwalaczem agresji… Zwykle nie, a raczej moja pamięć podpowiada mi podobne zdarzenia właśnie w takim szaro-burym okresie, kiedy zima już się prawie kończy, a jeszcze nie zaczęła się wiosna. Kiedy nasze mózgi są zmęczone brakiem światła, nasze ciała brakiem ciepła. Wystarczy iskra i gotowa… „awantura”. To najtrudniejszy moment w roku. Już za chwilę niebo znów będzie niebieskie a powietrze napełni się zapachem rozwijających się liści.

Jak przetrwać ten okres bez „No co?!!!”?

 

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.