Zaskoczenie

Niedzielne przedpołudnie, warszawski Targ Staroci na Kole. Sprzedaję książki. Sprzedawca ze stanowiska obok prosi mnie o opiekę nad jego towarem, ponieważ chciałby iść do pobliskiego sklepu. Chwilę później do jego stanowiska podchodzi młody mężczyzna. Pyta mnie o cenę jednej z książek, a ja zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie wiem. Na pchlim targu ceny istnieją wyłącznie w głowach sprzedawców  Uprzejmie informuję, że właściciel za chwileczkę wróci. To klient, którego często tutaj spotykam. Mężczyzna przez chwile przegląda wybraną pozycję. Potem odchodzi wolnym krokiem. Po kilku minutach wraca i znów staje. A mojego sąsiada jak nie było, tak nie ma. W końcu niedoszły klient podchodzi do mnie i wręcza mi złotówkę. Zaczynam myśleć, że uznał, iż jest to adekwatna cena za wybraną książkę i zniecierpliwiony oddali się z nią w kieszeni. Ale nie. Mężczyzna mówi: „To za sentencję. Jedną zapamiętałem” i odchodzi z uśmiechem. Sprawdzam tytuł książki „Księga cytatów i aforyzmów”.

Zastanawiałam się, jak nazwać to uczucie, które wzbudził we mnie mężczyzna, czy też jego złotówka  Wybrałam słowo zaskoczenie. Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego zaskoczyć to „wprawić kogoś w zdumienie lub zakłopotanie czymś niespodziewanym”. Dodałabym, że było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Mój kolega sprzedawca uśmiał się odbierając ode mnie złotówkę. A ja zastanawiam się jeszcze nad drugim znaczeniem słowa „zaskoczyć”. To „wpaść we właściwe miejsce i zacząć prawidłowo działać”. Może działanie tego mężczyzny było najnaturalniejsze na świecie? Zyskał stojąc przy stoisku jedną mądrą myśl, więc za nią zapłacił?

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.